<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Milena Wójtowicz - oficjalna strona</title>
	<atom:link href="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 16 Feb 2012 17:52:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=</generator>
		<item>
		<title>Co można robić, kiedy nie ma prądu</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.16/274/milena_co-mozna-robic-kiedy-nie-ma-pradu</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.16/274/milena_co-mozna-robic-kiedy-nie-ma-pradu#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 17:52:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=274</guid>
		<description><![CDATA[Znaleźć świeczki (wszystkie dwie zapachowe) i zapałki. Odkryć, że lampkę od czytnika da się zamontować na okapie. Wyjrzeć przez okno na ciemny blok naprzeciwko. Zmywać gary przy świecach (+200 do romantyczności). Wsadzić resztę garów do zmywarki &#8211; prąd w końcu wróci. Gotować rosół przy świecach (+100, jw.). Wyjrzeć przez okno i policzyć świeczki w oknach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znaleźć świeczki (wszystkie dwie zapachowe) i zapałki.</p>
<p>Odkryć, że lampkę od czytnika da się zamontować na okapie.</p>
<p>Wyjrzeć przez okno na ciemny blok naprzeciwko.</p>
<p>Zmywać gary przy świecach (+200 do romantyczności).</p>
<p>Wsadzić resztę garów do zmywarki &#8211; prąd w końcu wróci.</p>
<p>Gotować rosół przy świecach (+100, jw.).</p>
<p>Wyjrzeć przez okno i policzyć świeczki w oknach ciemnego bloku naprzeciwko.</p>
<p>Zadzwonić do koleżanki zapytać czy ma prąd.</p>
<p>Pogapić się na rosół (oka w świetle świec +50, wiadomo do czego).</p>
<p>Odkryć, że na zewnątrz jest jaśniej niż w mieszkaniu.</p>
<p>Zadzwonić do drugiej koleżanki, zapytać co wie o braku prądu.</p>
<p>Stwierdzić, że w domu jest za mało świec, latarek i lampek od czytnika.</p>
<p>Wyjrzeć przez okno i poobserwować teatr cieni w oknach bloku naprzeciwko.</p>
<p>Wyjrzeć przez drugie okno i popatrzyć się na drzewa.</p>
<p>Zadzwonić do rodziny i poprosić, żeby znaleźli w necie numer do zakładu energetycznego albo pogotowia energetycznego.</p>
<p>Wykonać kilkadziesiąt telefonów na uzyskane numery &#8211; bez powodzenia.</p>
<p>Zrobić w myślach listę zakupów: dziesięć świeczek. Albo dwadzieścia.</p>
<p>Wyjrzeć przez okno na blok naprzeciwko i odkryć, że w bloku obok się świeci.</p>
<p>Przeklinać niesprawiedliwość, podłość i podstępność losu.</p>
<p>Uznać, że morda ze zdjęcia na ścianie w świetle świec wygląda co najmniej niepokojąco.</p>
<p>Przypomnieć sobie, że na zdjęciu jest nasza własna fizjonomia.</p>
<p>Pójść do łazienki ze świeczką, żeby się przejrzeć w lustrze.</p>
<p>Stwierdzić, że w świetle świecy trzymanej przed twarzą nie wygląda się atrakcyjnie.</p>
<p>Pożałować, że nie ma nikogo w domu i nie można pobawić się w upiora.</p>
<p>Rozważyć czatowanie ze świeczką przy drzwiach i wyskakiwanie na klatkę z gromkim &#8222;UUUUU&#8221;, jak tylko będzie słychać, że ktoś idzie.</p>
<p>Wykorzystać lampkę do czytnika zgodnie z przeznaczeniem.</p>
<p>Po czterech godzinach bezprądowia poddać się i iść spać.</p>
<p>Kiedy pięć minut później prąd wróci, powiedzieć mu, że teraz to ma się go gdzieś i odwrócić się na drugi bok.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.16/274/milena_co-mozna-robic-kiedy-nie-ma-pradu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Załatwiaczka 2 &#8211; wyjaśnienie</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.05/270/milena_zalatwiaczka-2-wyjasnienie</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.05/270/milena_zalatwiaczka-2-wyjasnienie#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 19:01:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wytwórczość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=270</guid>
		<description><![CDATA[Będzie. &#160; Nie mam pojęcia kiedy, bo pisanie tej książki z różnych powodów idzie mi jak po grudzie. Najpierw kłody pod nogi rzucały mi warunki zewnętrzne, teraz się męczę jak nieboskie stworzenie z przyczyn wewnętrznych, bo zwyczajnie tej baby nie lubię. I nie mam pojęcia od której strony ją ugryźć, żeby jej moim nielubieniem za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Będzie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nie mam pojęcia kiedy, bo pisanie tej książki z różnych powodów idzie mi jak po grudzie. Najpierw kłody pod nogi rzucały mi warunki zewnętrzne, teraz się męczę jak nieboskie stworzenie z przyczyn wewnętrznych, bo zwyczajnie tej baby nie lubię. I nie mam pojęcia od której strony ją ugryźć, żeby jej moim nielubieniem za bardzo nie skrzywdzić, ale też siebie przy pisaniu nie zamęczyć. Liczę, że pewnego dnia po prostu doznam iluminacji i od kopnięcia wena* wszystkie moje problemy znikną.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ale drugi tom będzie. Pal licho podpisaną umowę, Czytelnikom jestem to winna.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Więc warczę i piszę. Co jakiś czas robię sobie przerwy na coś przyjemniejszego, co wydłuża co prawda proces powstawania Załatwiaczki, ale za to przynosi plon w postaci opowiadań i stanowi coś w rodzaju twórczego urlopu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Obiecuję się spowiadać z postępów &#8211; w ramach motywowania samej siebie. :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>*Wenę płci żeńskiej zostawiam poetom tudzież pisarzom płci odmiennej od mojej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.05/270/milena_zalatwiaczka-2-wyjasnienie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Misiu</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.26/263/milena_misiu</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.26/263/milena_misiu#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 17:05:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=263</guid>
		<description><![CDATA[Małpy to ściema. &#160; Być może część ludzkości rzeczywiście od nich pochodzi, ale nie ja. Zawsze to podejrzewałam, a otoczenie tylko mnie w tym utwierdzało, że wspomnę chociażby panią magister na ćwiczeniach o ósmej rano (&#8222;pani Mileno, ja bardzo przepraszam, ale ja muszę to pani powiedzieć, bo nie wytrzymam, niech się pani nie obrazi &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Małpy to ściema.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Być może część ludzkości rzeczywiście od nich pochodzi, ale nie ja. Zawsze to podejrzewałam, a otoczenie tylko mnie w tym utwierdzało, że wspomnę chociażby panią magister na ćwiczeniach o ósmej rano (&#8222;pani Mileno, ja bardzo przepraszam, ale ja muszę to pani powiedzieć, bo nie wytrzymam, niech się pani nie obrazi &#8211; jak pani taka zaspana siedzi, to wygląda pani jak naćpany miś koala&#8221;).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Od paru tygodni wiem na pewno &#8211; moja linia wyewoluowała od niedźwiedzi. I to niedźwiedzi nie byle jakich, ale Misiów-Zapadających-W-Sen-Zimowy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sama nie wiem, jak mogłam wcześniej przeoczyć znaki: nie lubię, kiedy słońce chowa się za chmurami, poziom mojego niechciejstwa rośnie wprost proporcjonalnie do gęstnienia mroku za oknem, a wstawanie o poranku &#8211; a właściwie przed porankiem, bo o tej nieludzkiej porze nawet ranki jeszcze śpią &#8211; mogłabym o tym epopeję napisać, albo przynajmniej balladę. Pełna byłaby rymów takich jak: cierpienie-kamienie, niechętne wstawanie &#8211; powiek łomem podważanie i innych, równie błyskotliwych. To wszystko sprawka moich misiu-genów, które dotąd najwyraźniej pozostawiały &#8211; nomen omen &#8211; uśpione.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ostatnio najwyraźniej się obudziły i nie są z tego zadowolone. Mogę sobie wyobrazić, jak załamują łapy &#8211; &#8222;kobieto&#8221; &#8211; jęczą &#8211; &#8222;cóż ty czynisz, czemu nie śpisz, twoi misiu przodkowie by się w gawrze spod kołdry rozkopali&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>No i tu niestety upiorna wyobraźnia (© Joanna Chmielewska) trochę mi psuje piękny wywód, bo jest wiele innych rzeczy, które czynię, a które misiu-przodków by zapewne zdegustowały. Co najmniej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jem mięso poddane obróbce cieplnej. Przedkładam morze nad góry i miasta nad łono natury. Staram się jak mogę nie gromadzić tłuszczu (i na sobie i w lodówce). Lubię towarzystwo. Uważam gawry za niehigieniczne. Na widok larw uciekam, zamiast delektować się frykasikiem. I w ogóle jak na misia to jestem strasznie niewyrośnięta i marniutka z postury.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jestem bardzo wyrodną potomkinią misiów. Moje misiu-geny zawiodły i zmutowały na wszystkich frontach, poza jednym.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sen zimowy &#8211; zwłaszcza, gdy za oknem jest taka niezdecydowana jesienno-zimo-paskuda &#8211; wydaje mi się ciągle bardzo atrakcyjną opcją.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.26/263/milena_misiu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W poszukiwaniu szarlotki idealnej</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.21/252/milena_w-poszukiwaniu-szarlotki-idealnej</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.21/252/milena_w-poszukiwaniu-szarlotki-idealnej#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 11:11:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchennie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=252</guid>
		<description><![CDATA[Jaki(a) bohater(ka), taki quest. &#160; Moim jest szarlotka. Nie byle jaka, bo idealna. Chwilowo pierwsze miejsce w tej kategorii zajmuje szarlotka mojej Mamy i owszem, mogłabym pójść na łatwiznę i wziąć od niej przepis, ale ambicja &#8211; przynajmniej moja &#8211; niekiedy odzywa się w najbardziej zaskakujących sytuacjach. Chcę mieć własną wersję szarlotki idealnej. &#160; Wypróbowałam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jaki(a) bohater(ka), taki quest.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Moim jest szarlotka. Nie byle jaka, bo idealna. Chwilowo pierwsze miejsce w tej kategorii zajmuje szarlotka mojej Mamy i owszem, mogłabym pójść na łatwiznę i wziąć od niej przepis, ale ambicja &#8211; przynajmniej moja &#8211; niekiedy odzywa się w najbardziej zaskakujących sytuacjach. Chcę mieć własną wersję szarlotki idealnej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wypróbowałam już przepis na <a title="Misiankowa szarlotka - przepis" href="http://mojewypieki.blox.pl/2010/09/Misiankowa-szarlotka.html" target="_blank">Misiankową szarlotkę</a> &#8211; bardzo dobra, ale nie idealna. No i niestety, wychodzi tylko z antonówkami albo szarą renetą, inne jabłka za bardzo puszczają sok.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a title="Szarlotka spod samiuśkich Tater - przepis" href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/04/Szarlotka-spod-samiuskich-Tater.html" target="_blank">Szarlotka spod samiuśkich Tater</a> wyglądała pięknie na zdjęciach, ale jak dla mnie zdecydowanie przerost formy nad treścią, chociaż jabłka siekał za mnie wierny robot.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Do kolejnego pieczenia wybrałam wczoraj <a title="Szarlotka na cieście kruchym - przepis" href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/07/Szarlotka-na-ciescie-kruchym.html" target="_blank">ten przepis</a> (zamiast śmietany dałam jogurt, do jabłek nie wsypałam cynamonu, bo akurat wybył, a mnie się nie chciało już iść do sklepu). <a href="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/MAS2115a.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-253" title="_MAS2115a" src="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/MAS2115a-198x300.jpg" alt="Tu powinno być zdjęcie szarlotki prawie idealnej " width="198" height="300" /></a>I chyba jak na razie ta szarlotka wygrywa &#8211; nie jest idealna, ale już prawie. Modyfikacji wymaga przepis na ciasto &#8211; za dużo tych żółtek, mimo że wrzuciłam je do zamrażalnika lepiło się niemiłosiernie i o starciu go na wierzch nie było nawet co marzyć (poczeka w chłodzie na swoje pięć minut, a raczej godzinkę w piekarniku). Zastosowałam więc plan B -  ubiłam (a właściwie  wierny giermek robot ubijał, a ja go dopingowałam) białka pozostałe po oddzieleniu żółtek na sztywną pianą (oczywiście z cukrem) i rozsmarowałam na jabłkach. Wyszło jak na zdjęciu: cieniutki paseczek ciasta, duuuużo jabłek i cienki paseczek pianki na górze. Wada: na ciepło traci walory wizualne, tzn. jabłka wyciekają. Zalety: smak.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>P.S. Żaden smok nie ucierpiał z przejedzenia przy przygotowywaniu tego posta. Co do ludzi &#8211; jeszcze nie wiadomo, konsumpcja trwa.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.21/252/milena_w-poszukiwaniu-szarlotki-idealnej/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muffinki, wersja podstawowa</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.16/248/milena_muffinki-wersja-podstawowa</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.16/248/milena_muffinki-wersja-podstawowa#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 19:59:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchennie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=248</guid>
		<description><![CDATA[W zeszłym tygodniu zrobiłam paszteciki specjalnie po to, żeby Osobisty Narzeczony je ładnie obfotografował &#8211; miałabym wtedy ładny załącznik do wpisu z przepisem. I figa. We wtorek fotograf zdjęć nie wykonał, w środę się zdziwił &#8211; paszteciki zniknęły, a on jako żywo nie pamiętał, żeby je wszystkie zjadał. Nic dziwnego, bo pożarłam je ja, popijając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zeszłym tygodniu zrobiłam paszteciki specjalnie po to, żeby Osobisty Narzeczony je ładnie obfotografował &#8211; miałabym wtedy ładny załącznik do wpisu z przepisem.</p>
<p>I figa. We wtorek fotograf zdjęć nie wykonał, w środę się zdziwił &#8211; paszteciki zniknęły, a on jako żywo nie pamiętał, żeby je wszystkie zjadał.</p>
<p>Nic dziwnego, bo pożarłam je ja, popijając jedynym słusznym barszczykiem z firmy na K.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/muffinki1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-237" title="muffinki" src="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/muffinki1-300x201.jpg" alt="Tu powinno być zdjęcie muffinków." width="300" height="201" /></a></p>
<p>Na szczęście gotuję nałogowo i czasem domagam się uwiecznienia wytworów własnych na zdjęciach, głównie w celu pochwalenia się na FB. Największej ilości zdjęć doczekały się muffinki, bo je produkuję nagminnie w ilościach znacznych. Uwielbiam je za to jak smakują i za to, że mogę je zrobić w 15 minut, ba, nawet 10 minut, brudząc przy tym tylko dwa naczynia i jedną łyżkę.</p>
<p>Przepis podstawowy, kompilacja własna powstała w drodze wertowania internetu i eksperymentów:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Składniki suche</em></p>
<p>250 gram mąki</p>
<p>jeśli muffinki mają być na słodko &#8211; 80-100 gram cukru (ilość zmienna, zależy od tego, jak słodkie są pozostałe składniki)</p>
<p>2 łyżeczki proszku do pieczenia</p>
<p>dowolne przyprawy</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Składniki mokre</em></p>
<p>2 jajka</p>
<p>pół szklanki oleju</p>
<p>pół szklanki czegoś mokrego &#8211; może to być dżem, byle nie za ciężki (np. morelowy się nie nadaje), jogurt naturalny bądź owocowy, jogurt plus sok, zgniecione banany</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mokre mieszamy z mokrymi, suche z suchymi, mokre do suchych, wymieszać i do foremek (polecam silikonowe, nie trzeba papilotek, ciastka łatwo wyjąć, a foremki lubią zmywarkę).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przepis jest bazą, na której uprawiać dowolne wariacje, byleby mniej więcej zgadzały się proporcje suchych do mokrych.</p>
<p>Na zdjęciu wersja na słodko, z dżemem śliwkowo-jabłkowym od Mamy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.16/248/milena_muffinki-wersja-podstawowa/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piecyki są na baterie, nie tylko na gaz.</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.09/227/milena_piecyki-sa-na-baterie-nie-tylko-na-gaz</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.09/227/milena_piecyki-sa-na-baterie-nie-tylko-na-gaz#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 18:17:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=227</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy odcinek sponsorują literki W jak wiekopomne i O jak odkrycie. Ponieważ ciepła woda w kranie zaczęła się robić jakby mniej ciepła, a piecyk miast buchać płomieniem począł pokasływać, wezwaliśmy serwisanta (a właściwie nawiązaliśmy kontakt z panem serwisantem za pośrednictwem jego czuwającej przy telefonie żony, która ze zrozumieniem przyjęła informację, że marzę o tym, żeby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy odcinek sponsorują literki W jak wiekopomne i O jak odkrycie.</p>
<p>Ponieważ ciepła woda w kranie zaczęła się robić jakby mniej ciepła, a piecyk miast buchać płomieniem począł pokasływać, wezwaliśmy serwisanta (a właściwie nawiązaliśmy kontakt z panem serwisantem za pośrednictwem jego czuwającej przy telefonie żony, która ze zrozumieniem przyjęła informację, że marzę o tym, żeby umówić się z jej mężem. Może też kiedyś o 6 rano wylądowała pod zimnym prysznicem).</p>
<p>Pan serwisant przybył i zadał podstawowe pytanie: czy wymienili Państwo baterie?</p>
<p>Państwo -  pochodzący z domów wprawdzie dobrych, ale nie wyposażonych w piecyki &#8211; zrobili karpika, albowiem do głowy im nie przyszło, że w piecyku coś takiego jak baterie w ogóle ma rację bytu.</p>
<p>Pan serwisant posiadał baterię i uroczyście ją wymienił.</p>
<p>I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ciepła woda w kranie zrobiła się zwyczajnie ciepła, a piecyk zaczął działać jak należy.</p>
<p>A to o blondynkach dowcipy opowiadają&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.09/227/milena_piecyki-sa-na-baterie-nie-tylko-na-gaz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pocztówka ze styczniowego przedwiośnia</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.04/224/milena_pocztowka-ze-styczniowego-przedwiosnia</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.04/224/milena_pocztowka-ze-styczniowego-przedwiosnia#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 18:33:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=224</guid>
		<description><![CDATA[Rano widzę w oknach i na balkonach rozświetlone dekoracje świąteczne&#8230; a w moim oknie zamiast dekoracji &#8211; termometr. A na nim 8 stopni. Plus 8 stopni. Dziś prawie podskoczyłam, gdy w szyby zabębnił deszcz. Odzwyczaiłam się od tego dźwięku, nie pamiętam, kiedy ostatnio go słyszałam &#8211; chyba latem. Chociaż to lato też takie niespecjalnie letnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rano widzę w oknach i na balkonach rozświetlone dekoracje świąteczne&#8230; a w moim oknie zamiast dekoracji &#8211; termometr. A na nim 8 stopni. Plus 8 stopni.</p>
<p>Dziś prawie podskoczyłam, gdy w szyby zabębnił deszcz. Odzwyczaiłam się od tego dźwięku, nie pamiętam, kiedy ostatnio go słyszałam &#8211; chyba latem. Chociaż to lato też takie niespecjalnie letnie było.</p>
<p>Pogoda zwariowała, pory roku zwariowały, ludzkość się tylko jako tako trzyma, z tym że nie na pewno.</p>
<p>Oczywiście to wszystko robota Majów (albo Azteków, zapomniałam, komu się kamienie na 2012 skończył).</p>
<p>Zapewne Majowie (albo Aztekowie) mają coś wspólnego z pewnym opowiadaniem pewnej niżej podpisanej pisarki i pewną antologią. Wszystkie znaki na niebie, ziemi i kamiennych kalendarzach wskazują na to, że ukaże się ona właśnie w 2012.</p>
<p>I tak, całą tę notkę popełniłam w ramach uroczystego wstępu do powyższej zapowiedzi. I żeby reaktywować blogaska, którego, skupiając wpierw na chorowaniu, a potem na &#8222;robieniu Świąt&#8221;* skandalicznie zaniedbałam.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>*W następnym odcinku &#8211; przepis na paszteciki. Albo na śledzia. Albo na jedno i drugie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.04/224/milena_pocztowka-ze-styczniowego-przedwiosnia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skleroza boli</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.16/200/milena_skleroza-boli</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.16/200/milena_skleroza-boli#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Nov 2011 19:30:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wytwórczość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=200</guid>
		<description><![CDATA[Chyba jednak nie dam rady napisać drugiego tomu &#8222;Załatwiaczki&#8221; bez czytania pierwszego. Foch. Foch skierowany na mnie sprzed paru lat, było sobie nie komplikować życia i fabuły i pisać: 1. dzieła maksymalnie jednotomowe; 2. wyposażone w ograniczoną ilość bohaterów &#8211; troje to już naprawdę tłum; 3. z ładną, linearną fabułą i ograniczonymi dekoracjami. &#8222;Załatwiaczka&#8221;, wersja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chyba jednak nie dam rady napisać drugiego tomu &#8222;Załatwiaczki&#8221; bez czytania pierwszego.</p>
<p>Foch.</p>
<p>Foch skierowany na mnie sprzed paru lat, było sobie nie komplikować życia i fabuły i pisać:</p>
<p>1. dzieła maksymalnie jednotomowe;</p>
<p>2. wyposażone w ograniczoną ilość bohaterów &#8211; troje to już naprawdę tłum;</p>
<p>3. z ładną, linearną fabułą i ograniczonymi dekoracjami.</p>
<p>&#8222;Załatwiaczka&#8221;, wersja okrojona:</p>
<p><em>Małgosia, Ben i Phillip siedzą przy stole w pustym pokoju.</em></p>
<p><em>- Nienawidzę cię &#8211; mówi Ben.</em></p>
<p><em>- Mam to gdzieś &#8211; odpowiada Phillip.</em></p>
<p><em>- Dajcie mi wszyscy święty spokój! &#8211; wrzeszczy Małgosia i wybiega z płaczem. </em></p>
<p><em>Kurtyna. </em></p>
<p>A teraz, odreagowawszy, mogę wziąć się za przerabianie po raz n-ty pierwszego opowiadania z drugiego tomu. Zacznę od tytułu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.16/200/milena_skleroza-boli/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pofalkonowo</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.14/191/milena_191</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.14/191/milena_191#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Nov 2011 20:49:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Konwenty]]></category>
		<category><![CDATA[Sztuki wizualne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=191</guid>
		<description><![CDATA[Fot. A.Mason]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/Falkon2011_MAS0688a.jpg"><img class="size-medium wp-image-192 alignnone" title="Falkon2011" src="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/Falkon2011_MAS0688a-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a></p>
<p>Fot. A.Mason</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.14/191/milena_191/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pocztówka z Lublina</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.13/184/milena_pocztowka-z-lublina</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.13/184/milena_pocztowka-z-lublina#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Nov 2011 18:02:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Konwenty]]></category>
		<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=184</guid>
		<description><![CDATA[Tegoroczny wyjazd na Falkon, tak samo zresztą jak poprzedni, był wycieczko konwentowo-towarzysko-rodzinno-nostalgiczną. Konwentową, bo po raz kolejny miałam przyjemność gościć na lubelskim konwencie i spotkać się z Czytelnikami (specjalnie pozdrowienia dla Jarka i całej jego rodziny), towarzyską – bo mogłam zamienić chociaż kilka słów z ludźmi, których nie widziałam od ostatniego konwentu, albo nawet dłużej, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tegoroczny wyjazd na Falkon, tak samo zresztą jak poprzedni, był wycieczko konwentowo-towarzysko-rodzinno-nostalgiczną. Konwentową, bo po raz kolejny miałam przyjemność gościć na lubelskim konwencie i spotkać się z Czytelnikami (specjalnie pozdrowienia dla Jarka i całej jego rodziny), towarzyską – bo mogłam zamienić chociaż kilka słów z ludźmi, których nie widziałam od ostatniego konwentu, albo nawet dłużej, a rodzinno-nostalgiczną – bo Lublin to moje miasto, moi bliscy i dwadzieścia sześć lat mojego życia.</p>
<p>Jestem niedobrym uczestnikiem konwentu, ba, zawsze byłam, bo nad warstwę intelektualno-literacką zawsze przedkładałam warstwę towarzyską. W tym roku w szkole konwentowej spędziłam trochę ponad dwie godziny, na dyżurze autorskim i na spotkaniu, którego główną atrakcją byłam ja sama. Potem uciekłam do Traktu Królewskiego, ścigana obrazem długich, wąskich poduszek z wizerunkami mocno obdarzonych w regionach napierśnych dzieweczek z mang wszelakich. Jedna z dzieweczek nie miała głowy, za to z ramion wyrastał jej gustowny kikut kręgosłupa (głowa była na osobnej poduszce, gdyby ktoś jednak chciał się i do niej przytulić). Nie wiem co było gorsze – miłośnik mangi, który próbował wyjaśnić Shenrze i mnie głębię fabularną kryjącą się za dekapitacją dziewoi, czy Kasiek, która wpadła na pomysł zastąpienia tym dziełem poduszki dla ciężarnych, ponoć mającej zbliżone wymiary.</p>
<p>Trakt Królewski zdecydowanie nie dorósł do swojej nazwy, do tego zafundował mi coś, czego oszczędziło mi przy tym wyjeździe PKP – przeziębienie. Na szczęście towarzystwo, jak to zwykle na konwentach – nie tylko lubelskich &#8211; bywa, było znakomite.</p>
<p>Sobotę spędziłam niemal wyłącznie rodzinie i nostalgicznie – dałam się wyściskać babciom i dziadkowi, poszłam na spacer z psem, zjadłam tradycjne falkonowe sushi (niestety w tym roku żadna z moich partnerek do pojedynku wasabi nie zawitała na konwent) i przeszłam się po centrum miasta, już trochę zagubiona, bo chociaż wyprowadziłam się ledwie dwa lata temu, to Lublin przy każdych odwiedzinach czymś mnie zaskakuje. Znikają znajome szyldy, tu się coś buduje, tam coś rozbierają – a ja mam wrażenie, że ktoś mi podstępnie dekonstruuje moją zapamiętaną rzeczywistość i odbiera to co moje. Dziwne uczucie, zwłaszcza, że z całego serca życzę miastu, żeby się rozwijało, rosło i wykorzystywało swój potencjał, ale nic nie poradzę na to, że tęsknię. I chociaż wyjeżdżając wiedziałam, że wracam do domu, to jednak za sobą zostawiałam też swój dom – pół roku po wyprowadzce z Lublina zaczęłam cierpieć na coś, co można z lekką przesadą nazwać schizofrenią lokalizacyjną i nic nie wskazuje na to, żeby miało mi to kiedykolwiek minąć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2011.11.13/184/milena_pocztowka-z-lublina/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

