<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Milena Wójtowicz - oficjalna strona</title>
	<atom:link href="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 22 Apr 2012 09:01:50 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=</generator>
		<item>
		<title>Muffinki pomarańczowo-imbirowe</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.22/299/milena_muffinki-pomaranczowo-imbirowe</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.22/299/milena_muffinki-pomaranczowo-imbirowe#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Apr 2012 09:01:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchennie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=299</guid>
		<description><![CDATA[Wczorajsza kompozycja pod tytułem: mam w szafce dżem, mam świeży imbir, mam nowe śliczne tycie foremki (małe muffinki zniknęły najszybciej, bo zabrałam je na koncert, na zdjęcie załapią się może następnym razem). &#160; Muffinki wyszły trochę lepkie i nie dało się ich wyciągnąć z foremek tak łatwo jak zazwyczaj (parę się nawet rozpadło), ale smakowały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/MAS8580a.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-302" title="_MAS8580a" src="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/MAS8580a-300x198.jpg" alt="Tu powinno być zdjęcie muffinków." width="300" height="198" /></a>Wczorajsza kompozycja pod tytułem: mam w szafce dżem, mam świeży imbir, mam nowe śliczne tycie foremki (małe muffinki zniknęły najszybciej, bo zabrałam je na koncert, na zdjęcie załapią się może następnym razem).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Muffinki wyszły trochę lepkie i nie dało się ich wyciągnąć z foremek tak łatwo jak zazwyczaj (parę się nawet rozpadło), ale smakowały bosko.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Suche:</p>
<p>25 dkg mąki</p>
<p>10 dkg cukru</p>
<p>2 łyżeczki proszku do pieczenia</p>
<p>2 cm kawałek świeżego imbiru, starty na tarce o drobych</p>
<p>1 opakowanie kandyzowanej skórki pomarańczowej lub cytrynowej</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mokre:</p>
<p>2 jajka</p>
<p>1/2 łyżki oleju</p>
<p>1 kopiasta łyżka jogurtu naturalnego</p>
<p>1/2 słoika dżemu pomarańczowego (mnie najbardziej odpowiada pomarańczowo-cytrynowo-imbirowy sprzedawany w Lidlu podczas Tygodnia Brytyjskiego, czy jak się to zwie)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Potem tradycyjnie: suche mieszamy, mokre mieszamy, mokre wlewamy do suchych i mieszamy, pieczemy w 200 stopniach około 15-20 minut (czas zależy od piekarnika).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Konsumujemy w niedzielne poranki nadstawiając twarz do słońca, które wreszcie raczyło wziąć się do roboty.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.22/299/milena_muffinki-pomaranczowo-imbirowe/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pociągowo</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.14/295/milena_pociagowo</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.14/295/milena_pociagowo#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Apr 2012 20:15:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=295</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejsza podróż pociągiem mnie zainspirowała i skłoniła do poprzypominania sobie, co też w pociągu zdarzyło mi się za/u(a czasami wręcz pod ;))słyszeć. &#160; Babcia czule do małoletniej, rozrabiającej wnuczki: Mój ty mały bolszewiku. &#160; (D)ziewczyna rozmawiające przez komórkę: (D): Mam oficjalnie focha na facetów. (R)ozmówca:&#8230; (D): Do dzisiaj. &#160; Pan, który milczał aż do chwili, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejsza podróż pociągiem mnie zainspirowała i skłoniła do poprzypominania sobie, co też w pociągu zdarzyło mi się za/u(a czasami wręcz pod ;))słyszeć.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Babcia czule do małoletniej, rozrabiającej wnuczki: <em>Mój ty mały bolszewiku</em>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>(D)ziewczyna rozmawiające przez komórkę:</p>
<p>(D):<em> Mam oficjalnie focha na facetów.</em></p>
<p>(R)ozmówca:&#8230;</p>
<p>(D): <em>Do dzisiaj.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pan, który milczał aż do chwili, gdy wysiadła jadąca w tym samym przedziale zakonnica: <em>Czy pani wie, że kiedy się puści &#8222;Yes, we can&#8221; Obamy wstecz, to słychać &#8222;Thank you, Satan&#8221;?</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pewien pan, od wejścia do przedziału nieprzerwanie aż do chwili, gdy wysiadł: <em>Czy państwo wiedzą, że pociąg miał minutę opóźnienia? Na następnej stacji mamy być 12.32, nie wiem, czy nadrobi.</em> (Wybiera na komórce numer pierwszy) <em>Tak, jestem w pociągu. Była minuta opóźnienia. Na następnej stacji mamy być 12.32. Nie wiem czy nadrobi. A potem na jeszcze następnej o 12.50. </em>(Wybiera na komórce numer drugi) <em>W pociągu jestem. Była minuta opóźnienia. 12.32 mamy być na następnej stacji, nie wiem czy będzie punktualnie. </em>(Wybiera numer trzeci) <em>Jestem w pociągu. Była minuta opóźnienia</em>. <em>O 12.32 powinniśmy być.</em> <em>Nie wiem, może nadrobi.</em> (pociąg przyjeżdża na stację o 12.32) <em>Proszę państwa, planowo jesteśmy. Ale coś nie rusza. Powinien ruszyć o 12.33. Będzie miał znowu opóźnienie, nie wiem, czy nadrobi&#8230;</em> (pociąg rusza, pan wybiera na komórce numer pierwszy) <em>Wyjechaliśmy z następnej stacji. Punktualnie. Na jeszcze następnej powinniśmy być o 12.50. Nie wiem, może będzie stał</em> <em>jeszcze w polu. </em>(pan wybiera numer drugi&#8230; itp, itd przez ponad trzy godziny).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Rozmowy przez telefon pewnej pani siedzącej w pociągu z pewnym panem, który nie wiem gdzie się znajdował, ale słychać go było lepiej od głośnika zapowiadającego kolejne stacje, nie zacytuję, albowiem na blog mogą trafić nieletni, a pan pani (zwanej rybeńką) namiętnym głosem opowiadał, jak ją będzie pieścił, całował i co jej zrobi, jak ona wreszcie do niego przyjedzie. Cały pociąg (bezprzedziałowy) słuchał z zapartym tchem.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.14/295/milena_pociagowo/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jańcia i czerwonoarmista</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.09/290/milena_jancia-i-czerwonoarmista</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.09/290/milena_jancia-i-czerwonoarmista#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Apr 2012 17:27:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=290</guid>
		<description><![CDATA[Któregoś wieczora roku 1944 albo 1945, Jańcia z Myślakowic rozwiązywała zadania z matematyki. Nie sama, razem z nią nad równaniami głowił się żołnierz stacjonującej gdzieś w okolicy Armii Czerwonej. Często zaglądał do nich do domu, łaknąc pogawędki z ojcem Jańci, jedynym z nielicznych mówiących w okolicy po rosyjsku &#8211; 5 lat służby u cara zmusiło [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Któregoś wieczora roku 1944 albo 1945, Jańcia z Myślakowic rozwiązywała zadania z matematyki. Nie sama, razem z nią nad równaniami głowił się żołnierz stacjonującej gdzieś w okolicy Armii Czerwonej. Często zaglądał do nich do domu, łaknąc pogawędki z ojcem Jańci, jedynym z nielicznych mówiących w okolicy po rosyjsku &#8211; 5 lat służby u cara zmusiło go do opanowania języka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Żołnierz pochodził z Baku, zostawił tam dwóch synów, którzy zapewne tak jak Jańcia pilnie odrabiali zadane prace. Starszy chłopak miał szesnaście lat i czerwonoarmista zwierzył się ojcu dziewczyny, że marzy tylko o tym, żeby wojna się skończyła, zanim jego syna wcielą do wojska. On sam miał małe szanse na powrót do domu i dobrze o tym wiedział, ale niech chociaż syna to ominie&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dziewczynka z Myślakowic co wieczór odrabiała zadania wybrane przez pana nauczyciela z wiejskiej szkoły, ponieważ umyślił on sobie, że wyśle kogoś ze swoich uczniów do nowo otwieranej szkoły średniej. Jego wybór padł na Felę, młodszą siostrę Jańci, ale wtrącił się najstarszy brat orzekając, że to Janka lepiej i szybciej się uczy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jańcia &#8211; choć formalnie nie skończyła szkoły podstawowej &#8211; została przez pana nauczyciela zapisana do szkoły średniej w Nowym Mieście, najprawdopodobniej na podstawie jakiegoś wystawionego przez pedagoga zaświadczenia. W 1945 roku skrupulatne przestrzeganie papierkologii nie miało, jak przypuszczam, sensu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zamieszkała u sióstr zakonnych i długo bała się odzywać na lekcjach, bo tam trzeba było mówić &#8222;po pańsku&#8221;, a nie tak jak w domu, gwarą. Miała szczęście trafić na nauczyciela z Warszawy, profesora Dawidsona, który doskonale wyłożył przestraszonym, nie do końca zorientowanym w meandrach matematyki uczniom podstawy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>To nie jest opowieść z początkiem i zakończeniem, ale zaledwie wycinek z życia. Usłyszałam wczoraj tę historię i postanowiłam, że tym razem zapiszę to, czego się dowiedziałam. Więcej &#8211; podzielę się tym ze światem, czy świat tego chce czy nie. Nie wiem co się stało z czerwonoarmistą. Nie wiem, jakie były wcześniejsze i dalsze losy pana Dawidsona &#8211; był warszawskim Żydem, więc pewnie i w trakcie wojny i potem przeżył niejedno. Jańcia skończyła szkołę średnią, potem szkołę dla nauczycieli, poślubiła kolegę z pracy, urodziła dwie córki, a po kilkudziesięciu latach wróciła na studia i zdobyła tytuł magistra.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wczoraj przy wielkanocnym śniadaniu podzieliła się tą pocztówką ze swojego życia ze mną &#8211; swoją wnuczką. A ja uznałam, że trzeba o nich wszystkich &#8211; żołnierzu z Baku, profesorze z Warszawy i panu nauczycielu z Myślakowic &#8211; pamiętać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.04.09/290/milena_jancia-i-czerwonoarmista/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co można robić, kiedy nie ma prądu</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.16/274/milena_co-mozna-robic-kiedy-nie-ma-pradu</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.16/274/milena_co-mozna-robic-kiedy-nie-ma-pradu#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 17:52:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=274</guid>
		<description><![CDATA[Znaleźć świeczki (wszystkie dwie zapachowe) i zapałki. Odkryć, że lampkę od czytnika da się zamontować na okapie. Wyjrzeć przez okno na ciemny blok naprzeciwko. Zmywać gary przy świecach (+200 do romantyczności). Wsadzić resztę garów do zmywarki &#8211; prąd w końcu wróci. Gotować rosół przy świecach (+100, jw.). Wyjrzeć przez okno i policzyć świeczki w oknach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Znaleźć świeczki (wszystkie dwie zapachowe) i zapałki.</p>
<p>Odkryć, że lampkę od czytnika da się zamontować na okapie.</p>
<p>Wyjrzeć przez okno na ciemny blok naprzeciwko.</p>
<p>Zmywać gary przy świecach (+200 do romantyczności).</p>
<p>Wsadzić resztę garów do zmywarki &#8211; prąd w końcu wróci.</p>
<p>Gotować rosół przy świecach (+100, jw.).</p>
<p>Wyjrzeć przez okno i policzyć świeczki w oknach ciemnego bloku naprzeciwko.</p>
<p>Zadzwonić do koleżanki zapytać czy ma prąd.</p>
<p>Pogapić się na rosół (oka w świetle świec +50, wiadomo do czego).</p>
<p>Odkryć, że na zewnątrz jest jaśniej niż w mieszkaniu.</p>
<p>Zadzwonić do drugiej koleżanki, zapytać co wie o braku prądu.</p>
<p>Stwierdzić, że w domu jest za mało świec, latarek i lampek od czytnika.</p>
<p>Wyjrzeć przez okno i poobserwować teatr cieni w oknach bloku naprzeciwko.</p>
<p>Wyjrzeć przez drugie okno i popatrzyć się na drzewa.</p>
<p>Zadzwonić do rodziny i poprosić, żeby znaleźli w necie numer do zakładu energetycznego albo pogotowia energetycznego.</p>
<p>Wykonać kilkadziesiąt telefonów na uzyskane numery &#8211; bez powodzenia.</p>
<p>Zrobić w myślach listę zakupów: dziesięć świeczek. Albo dwadzieścia.</p>
<p>Wyjrzeć przez okno na blok naprzeciwko i odkryć, że w bloku obok się świeci.</p>
<p>Przeklinać niesprawiedliwość, podłość i podstępność losu.</p>
<p>Uznać, że morda ze zdjęcia na ścianie w świetle świec wygląda co najmniej niepokojąco.</p>
<p>Przypomnieć sobie, że na zdjęciu jest nasza własna fizjonomia.</p>
<p>Pójść do łazienki ze świeczką, żeby się przejrzeć w lustrze.</p>
<p>Stwierdzić, że w świetle świecy trzymanej przed twarzą nie wygląda się atrakcyjnie.</p>
<p>Pożałować, że nie ma nikogo w domu i nie można pobawić się w upiora.</p>
<p>Rozważyć czatowanie ze świeczką przy drzwiach i wyskakiwanie na klatkę z gromkim &#8222;UUUUU&#8221;, jak tylko będzie słychać, że ktoś idzie.</p>
<p>Wykorzystać lampkę do czytnika zgodnie z przeznaczeniem.</p>
<p>Po czterech godzinach bezprądowia poddać się i iść spać.</p>
<p>Kiedy pięć minut później prąd wróci, powiedzieć mu, że teraz to ma się go gdzieś i odwrócić się na drugi bok.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.16/274/milena_co-mozna-robic-kiedy-nie-ma-pradu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Załatwiaczka 2 &#8211; wyjaśnienie</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.05/270/milena_zalatwiaczka-2-wyjasnienie</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.05/270/milena_zalatwiaczka-2-wyjasnienie#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 19:01:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wytwórczość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=270</guid>
		<description><![CDATA[Będzie. &#160; Nie mam pojęcia kiedy, bo pisanie tej książki z różnych powodów idzie mi jak po grudzie. Najpierw kłody pod nogi rzucały mi warunki zewnętrzne, teraz się męczę jak nieboskie stworzenie z przyczyn wewnętrznych, bo zwyczajnie tej baby nie lubię. I nie mam pojęcia od której strony ją ugryźć, żeby jej moim nielubieniem za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Będzie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nie mam pojęcia kiedy, bo pisanie tej książki z różnych powodów idzie mi jak po grudzie. Najpierw kłody pod nogi rzucały mi warunki zewnętrzne, teraz się męczę jak nieboskie stworzenie z przyczyn wewnętrznych, bo zwyczajnie tej baby nie lubię. I nie mam pojęcia od której strony ją ugryźć, żeby jej moim nielubieniem za bardzo nie skrzywdzić, ale też siebie przy pisaniu nie zamęczyć. Liczę, że pewnego dnia po prostu doznam iluminacji i od kopnięcia wena* wszystkie moje problemy znikną.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ale drugi tom będzie. Pal licho podpisaną umowę, Czytelnikom jestem to winna.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Więc warczę i piszę. Co jakiś czas robię sobie przerwy na coś przyjemniejszego, co wydłuża co prawda proces powstawania Załatwiaczki, ale za to przynosi plon w postaci opowiadań i stanowi coś w rodzaju twórczego urlopu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Obiecuję się spowiadać z postępów &#8211; w ramach motywowania samej siebie. :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>*Wenę płci żeńskiej zostawiam poetom tudzież pisarzom płci odmiennej od mojej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.02.05/270/milena_zalatwiaczka-2-wyjasnienie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Misiu</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.26/263/milena_misiu</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.26/263/milena_misiu#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jan 2012 17:05:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=263</guid>
		<description><![CDATA[Małpy to ściema. &#160; Być może część ludzkości rzeczywiście od nich pochodzi, ale nie ja. Zawsze to podejrzewałam, a otoczenie tylko mnie w tym utwierdzało, że wspomnę chociażby panią magister na ćwiczeniach o ósmej rano (&#8222;pani Mileno, ja bardzo przepraszam, ale ja muszę to pani powiedzieć, bo nie wytrzymam, niech się pani nie obrazi &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Małpy to ściema.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Być może część ludzkości rzeczywiście od nich pochodzi, ale nie ja. Zawsze to podejrzewałam, a otoczenie tylko mnie w tym utwierdzało, że wspomnę chociażby panią magister na ćwiczeniach o ósmej rano (&#8222;pani Mileno, ja bardzo przepraszam, ale ja muszę to pani powiedzieć, bo nie wytrzymam, niech się pani nie obrazi &#8211; jak pani taka zaspana siedzi, to wygląda pani jak naćpany miś koala&#8221;).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Od paru tygodni wiem na pewno &#8211; moja linia wyewoluowała od niedźwiedzi. I to niedźwiedzi nie byle jakich, ale Misiów-Zapadających-W-Sen-Zimowy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sama nie wiem, jak mogłam wcześniej przeoczyć znaki: nie lubię, kiedy słońce chowa się za chmurami, poziom mojego niechciejstwa rośnie wprost proporcjonalnie do gęstnienia mroku za oknem, a wstawanie o poranku &#8211; a właściwie przed porankiem, bo o tej nieludzkiej porze nawet ranki jeszcze śpią &#8211; mogłabym o tym epopeję napisać, albo przynajmniej balladę. Pełna byłaby rymów takich jak: cierpienie-kamienie, niechętne wstawanie &#8211; powiek łomem podważanie i innych, równie błyskotliwych. To wszystko sprawka moich misiu-genów, które dotąd najwyraźniej pozostawiały &#8211; nomen omen &#8211; uśpione.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ostatnio najwyraźniej się obudziły i nie są z tego zadowolone. Mogę sobie wyobrazić, jak załamują łapy &#8211; &#8222;kobieto&#8221; &#8211; jęczą &#8211; &#8222;cóż ty czynisz, czemu nie śpisz, twoi misiu przodkowie by się w gawrze spod kołdry rozkopali&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>No i tu niestety upiorna wyobraźnia (© Joanna Chmielewska) trochę mi psuje piękny wywód, bo jest wiele innych rzeczy, które czynię, a które misiu-przodków by zapewne zdegustowały. Co najmniej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jem mięso poddane obróbce cieplnej. Przedkładam morze nad góry i miasta nad łono natury. Staram się jak mogę nie gromadzić tłuszczu (i na sobie i w lodówce). Lubię towarzystwo. Uważam gawry za niehigieniczne. Na widok larw uciekam, zamiast delektować się frykasikiem. I w ogóle jak na misia to jestem strasznie niewyrośnięta i marniutka z postury.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jestem bardzo wyrodną potomkinią misiów. Moje misiu-geny zawiodły i zmutowały na wszystkich frontach, poza jednym.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sen zimowy &#8211; zwłaszcza, gdy za oknem jest taka niezdecydowana jesienno-zimo-paskuda &#8211; wydaje mi się ciągle bardzo atrakcyjną opcją.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.26/263/milena_misiu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W poszukiwaniu szarlotki idealnej</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.21/252/milena_w-poszukiwaniu-szarlotki-idealnej</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.21/252/milena_w-poszukiwaniu-szarlotki-idealnej#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 11:11:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchennie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=252</guid>
		<description><![CDATA[Jaki(a) bohater(ka), taki quest. &#160; Moim jest szarlotka. Nie byle jaka, bo idealna. Chwilowo pierwsze miejsce w tej kategorii zajmuje szarlotka mojej Mamy i owszem, mogłabym pójść na łatwiznę i wziąć od niej przepis, ale ambicja &#8211; przynajmniej moja &#8211; niekiedy odzywa się w najbardziej zaskakujących sytuacjach. Chcę mieć własną wersję szarlotki idealnej. &#160; Wypróbowałam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jaki(a) bohater(ka), taki quest.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Moim jest szarlotka. Nie byle jaka, bo idealna. Chwilowo pierwsze miejsce w tej kategorii zajmuje szarlotka mojej Mamy i owszem, mogłabym pójść na łatwiznę i wziąć od niej przepis, ale ambicja &#8211; przynajmniej moja &#8211; niekiedy odzywa się w najbardziej zaskakujących sytuacjach. Chcę mieć własną wersję szarlotki idealnej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wypróbowałam już przepis na <a title="Misiankowa szarlotka - przepis" href="http://mojewypieki.blox.pl/2010/09/Misiankowa-szarlotka.html" target="_blank">Misiankową szarlotkę</a> &#8211; bardzo dobra, ale nie idealna. No i niestety, wychodzi tylko z antonówkami albo szarą renetą, inne jabłka za bardzo puszczają sok.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a title="Szarlotka spod samiuśkich Tater - przepis" href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/04/Szarlotka-spod-samiuskich-Tater.html" target="_blank">Szarlotka spod samiuśkich Tater</a> wyglądała pięknie na zdjęciach, ale jak dla mnie zdecydowanie przerost formy nad treścią, chociaż jabłka siekał za mnie wierny robot.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Do kolejnego pieczenia wybrałam wczoraj <a title="Szarlotka na cieście kruchym - przepis" href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/07/Szarlotka-na-ciescie-kruchym.html" target="_blank">ten przepis</a> (zamiast śmietany dałam jogurt, do jabłek nie wsypałam cynamonu, bo akurat wybył, a mnie się nie chciało już iść do sklepu). <a href="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/MAS2115a.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-253" title="_MAS2115a" src="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/MAS2115a-198x300.jpg" alt="Tu powinno być zdjęcie szarlotki prawie idealnej " width="198" height="300" /></a>I chyba jak na razie ta szarlotka wygrywa &#8211; nie jest idealna, ale już prawie. Modyfikacji wymaga przepis na ciasto &#8211; za dużo tych żółtek, mimo że wrzuciłam je do zamrażalnika lepiło się niemiłosiernie i o starciu go na wierzch nie było nawet co marzyć (poczeka w chłodzie na swoje pięć minut, a raczej godzinkę w piekarniku). Zastosowałam więc plan B -  ubiłam (a właściwie  wierny giermek robot ubijał, a ja go dopingowałam) białka pozostałe po oddzieleniu żółtek na sztywną pianą (oczywiście z cukrem) i rozsmarowałam na jabłkach. Wyszło jak na zdjęciu: cieniutki paseczek ciasta, duuuużo jabłek i cienki paseczek pianki na górze. Wada: na ciepło traci walory wizualne, tzn. jabłka wyciekają. Zalety: smak.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>P.S. Żaden smok nie ucierpiał z przejedzenia przy przygotowywaniu tego posta. Co do ludzi &#8211; jeszcze nie wiadomo, konsumpcja trwa.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.21/252/milena_w-poszukiwaniu-szarlotki-idealnej/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muffinki, wersja podstawowa</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.16/248/milena_muffinki-wersja-podstawowa</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.16/248/milena_muffinki-wersja-podstawowa#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 19:59:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kuchennie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=248</guid>
		<description><![CDATA[W zeszłym tygodniu zrobiłam paszteciki specjalnie po to, żeby Osobisty Narzeczony je ładnie obfotografował &#8211; miałabym wtedy ładny załącznik do wpisu z przepisem. I figa. We wtorek fotograf zdjęć nie wykonał, w środę się zdziwił &#8211; paszteciki zniknęły, a on jako żywo nie pamiętał, żeby je wszystkie zjadał. Nic dziwnego, bo pożarłam je ja, popijając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zeszłym tygodniu zrobiłam paszteciki specjalnie po to, żeby Osobisty Narzeczony je ładnie obfotografował &#8211; miałabym wtedy ładny załącznik do wpisu z przepisem.</p>
<p>I figa. We wtorek fotograf zdjęć nie wykonał, w środę się zdziwił &#8211; paszteciki zniknęły, a on jako żywo nie pamiętał, żeby je wszystkie zjadał.</p>
<p>Nic dziwnego, bo pożarłam je ja, popijając jedynym słusznym barszczykiem z firmy na K.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/muffinki1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-237" title="muffinki" src="http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/wp-content/uploads/muffinki1-300x201.jpg" alt="Tu powinno być zdjęcie muffinków." width="300" height="201" /></a></p>
<p>Na szczęście gotuję nałogowo i czasem domagam się uwiecznienia wytworów własnych na zdjęciach, głównie w celu pochwalenia się na FB. Największej ilości zdjęć doczekały się muffinki, bo je produkuję nagminnie w ilościach znacznych. Uwielbiam je za to jak smakują i za to, że mogę je zrobić w 15 minut, ba, nawet 10 minut, brudząc przy tym tylko dwa naczynia i jedną łyżkę.</p>
<p>Przepis podstawowy, kompilacja własna powstała w drodze wertowania internetu i eksperymentów:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Składniki suche</em></p>
<p>250 gram mąki</p>
<p>jeśli muffinki mają być na słodko &#8211; 80-100 gram cukru (ilość zmienna, zależy od tego, jak słodkie są pozostałe składniki)</p>
<p>2 łyżeczki proszku do pieczenia</p>
<p>dowolne przyprawy</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Składniki mokre</em></p>
<p>2 jajka</p>
<p>pół szklanki oleju</p>
<p>pół szklanki czegoś mokrego &#8211; może to być dżem, byle nie za ciężki (np. morelowy się nie nadaje), jogurt naturalny bądź owocowy, jogurt plus sok, zgniecione banany</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mokre mieszamy z mokrymi, suche z suchymi, mokre do suchych, wymieszać i do foremek (polecam silikonowe, nie trzeba papilotek, ciastka łatwo wyjąć, a foremki lubią zmywarkę).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Przepis jest bazą, na której uprawiać dowolne wariacje, byleby mniej więcej zgadzały się proporcje suchych do mokrych.</p>
<p>Na zdjęciu wersja na słodko, z dżemem śliwkowo-jabłkowym od Mamy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.16/248/milena_muffinki-wersja-podstawowa/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piecyki są na baterie, nie tylko na gaz.</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.09/227/milena_piecyki-sa-na-baterie-nie-tylko-na-gaz</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.09/227/milena_piecyki-sa-na-baterie-nie-tylko-na-gaz#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 18:17:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=227</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy odcinek sponsorują literki W jak wiekopomne i O jak odkrycie. Ponieważ ciepła woda w kranie zaczęła się robić jakby mniej ciepła, a piecyk miast buchać płomieniem począł pokasływać, wezwaliśmy serwisanta (a właściwie nawiązaliśmy kontakt z panem serwisantem za pośrednictwem jego czuwającej przy telefonie żony, która ze zrozumieniem przyjęła informację, że marzę o tym, żeby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy odcinek sponsorują literki W jak wiekopomne i O jak odkrycie.</p>
<p>Ponieważ ciepła woda w kranie zaczęła się robić jakby mniej ciepła, a piecyk miast buchać płomieniem począł pokasływać, wezwaliśmy serwisanta (a właściwie nawiązaliśmy kontakt z panem serwisantem za pośrednictwem jego czuwającej przy telefonie żony, która ze zrozumieniem przyjęła informację, że marzę o tym, żeby umówić się z jej mężem. Może też kiedyś o 6 rano wylądowała pod zimnym prysznicem).</p>
<p>Pan serwisant przybył i zadał podstawowe pytanie: czy wymienili Państwo baterie?</p>
<p>Państwo -  pochodzący z domów wprawdzie dobrych, ale nie wyposażonych w piecyki &#8211; zrobili karpika, albowiem do głowy im nie przyszło, że w piecyku coś takiego jak baterie w ogóle ma rację bytu.</p>
<p>Pan serwisant posiadał baterię i uroczyście ją wymienił.</p>
<p>I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ciepła woda w kranie zrobiła się zwyczajnie ciepła, a piecyk zaczął działać jak należy.</p>
<p>A to o blondynkach dowcipy opowiadają&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.09/227/milena_piecyki-sa-na-baterie-nie-tylko-na-gaz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pocztówka ze styczniowego przedwiośnia</title>
		<link>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.04/224/milena_pocztowka-ze-styczniowego-przedwiosnia</link>
		<comments>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.04/224/milena_pocztowka-ze-styczniowego-przedwiosnia#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 18:33:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milena Wójtowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pocztówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/?p=224</guid>
		<description><![CDATA[Rano widzę w oknach i na balkonach rozświetlone dekoracje świąteczne&#8230; a w moim oknie zamiast dekoracji &#8211; termometr. A na nim 8 stopni. Plus 8 stopni. Dziś prawie podskoczyłam, gdy w szyby zabębnił deszcz. Odzwyczaiłam się od tego dźwięku, nie pamiętam, kiedy ostatnio go słyszałam &#8211; chyba latem. Chociaż to lato też takie niespecjalnie letnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rano widzę w oknach i na balkonach rozświetlone dekoracje świąteczne&#8230; a w moim oknie zamiast dekoracji &#8211; termometr. A na nim 8 stopni. Plus 8 stopni.</p>
<p>Dziś prawie podskoczyłam, gdy w szyby zabębnił deszcz. Odzwyczaiłam się od tego dźwięku, nie pamiętam, kiedy ostatnio go słyszałam &#8211; chyba latem. Chociaż to lato też takie niespecjalnie letnie było.</p>
<p>Pogoda zwariowała, pory roku zwariowały, ludzkość się tylko jako tako trzyma, z tym że nie na pewno.</p>
<p>Oczywiście to wszystko robota Majów (albo Azteków, zapomniałam, komu się kamienie na 2012 skończył).</p>
<p>Zapewne Majowie (albo Aztekowie) mają coś wspólnego z pewnym opowiadaniem pewnej niżej podpisanej pisarki i pewną antologią. Wszystkie znaki na niebie, ziemi i kamiennych kalendarzach wskazują na to, że ukaże się ona właśnie w 2012.</p>
<p>I tak, całą tę notkę popełniłam w ramach uroczystego wstępu do powyższej zapowiedzi. I żeby reaktywować blogaska, którego, skupiając wpierw na chorowaniu, a potem na &#8222;robieniu Świąt&#8221;* skandalicznie zaniedbałam.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>*W następnym odcinku &#8211; przepis na paszteciki. Albo na śledzia. Albo na jedno i drugie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.wojtowicz.s-f.org.pl/2012.01.04/224/milena_pocztowka-ze-styczniowego-przedwiosnia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

