Pocztówki z Pragi

_DSF3327a_male Pragi nie było w planach, nawet przewodnika nie wzięliśmy. Ostatnia rzecz, o jaką bym się posądzała, to spontaniczność, ale widocznie raz na parę lat trzeba dać się sobie samej zaskoczyć. Dojechaliśmy i obejrzałam sobie księżyc nad Placem Wacława. Nigdy wcześniej mi się to nie udało, bo zawsze po całym dniu zwiedzania byłam zbyt zmęczona, żeby jeszcze wieczorem gdzieś iść.

 

 

 

*

Atelier Józefa Sudka to chyba najbardziej_DSF3407a_male ukryta przed światem galeria fotografii, jaką dotąd widziałam. Szukaliśmy jej chyba z godzinę (z przerwą na obiad – ze sztuką nie należy obcować na pusty żołądek) obchodząc wokoło zabudowane kamienice i podpytując kelnerkę w lokalnej restauracji, czy nie wie, jak się do tego tajemniczego miejsca dostać, ale w końcu się udało.

 

Przemiła pani opiekująca się wystawą uszczęśliwiła nas mapką z wykazem wszystkich galerii w Pradze – bardzo przydatna rzecz, zwłaszcza że nie wzięliśmy żadnego przewodnika, ba, nawet sami nie do końca wiedzieliśmy co chcemy zwiedzać.

 

 

 

_DSF3791a_male

 

*

Wstaliśmy o piątej rano, całkowicie z własnej woli, żeby pójść na Most Karola zanim pojawią się na nim dzikie stada turystów. Lepiej było wstać o czwartej albo i trzeciej, bo kiedy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że oprócz nas są tam już:

  • radosne grupki młodzieży  na całe gardło relacjonujące znajomym (i wszystkim w okolicy, wszak angielski to mało popularny język, nikt nie zrozumie), co wzięły i jak im potem było,
  • biegacze,
  • a nawet azjatycka para młoda z fotografem, asystentem fotografa i stylistką do kompletu, urządzająca sobie tam sesję.

 

 

_DSF3820a_male

 

 

 

No i wędkarze. Siedzieli pod mostem i nic ich nie obchodziły narkotykowe zjazdy Amerykanek, japońskie-czy-chińskie śluby i fotograf z Polski narzekający, że o tej porze to tu powinno nikogo nie być (przyszliśmy na most znowu jakieś sześć godzin później – i faktycznie, jak tak porównać, to rano właściwie prawie nikogo na nim nie było).

 

 

 

 

 

 

_DSF3478a_male

 

*

Żołnierze zrobili mi przyjemność i wmaszerowali prosto pod obiektyw, oni i ich cienie, zgodnie postukując obcasami (mąż mnie oświecił, że efekty dźwiękowe to kombinacja odpowiedniego kroku i podkutych butów).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

_DSF3486a_male

 

 

*

Na Katedrze Świętego Wita jest homar. Ewentualnie rak, nie jestem pewna, czym się różni jeden od drugiego wizualnie. Nie udało mi się go sfotografować, bo nie mam teleobiektywu, więc celowałam w bliższe ziemi maszkarony.

 

 

 

 

_DSF3850a_male

 

 

 

 

 

*

Dzięki mapce od pani z atelier Sudka trafiliśmy do galerii na rynku Starego Miasta i obejrzeliśmy wystawę Viktora Kolára. A potem chodziliśmy po mieście i próbowaliśmy uchwycić „to coś”, co przebijało z jego zdjęć. Nie wyszło. Ale piesek ładny.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 2 =